Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat. (S. J. Lec)
Jedno nieostre zdjęcie to przypadek, dziesięc nieostrych zdjęć to eksperyment, sto nieostrych zdjęć to styl. Tak więc drodzy moi dorobiłam się już własnego stylu. Nie powiem, żebym była z tego powodu jakoś szczególnie zadowolona... Myślę, że kiedy spodoba mi się któreś z moich zdjęć świat z wrażenia się skończy. Do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby któreś zdjęcie zasłużyło na moją pochwałę. Chwilowa euforia wywołana endorfinami, które uwalniają się z mojego mózgu pod wpływem przyjemności, jaką sprawia mi fotografowanie - owszem - ale długotrwały zachwyt - niemożliwe. No cóż, być może najważniejszy nie jest cel, ale droga, która do tego celu dąży. Moja - coś czuję - będzie wyjątkowo długa. Może to i lepiej, przynajmniej czeka mnie pasjonujące życie. Choć z drugiej strony obawiam się, że pewnego pięknego dnia trafi mnie szlag i rzucę to wszystko w cholerę.
Niemniej, po raz kolejny prezentuję wam kolejną serię nieudanych zdjęć. Tym razem przed obiektywem Patryk Zimny, który poprosił mnie o zrobienie zdjęcia na okładkę swojego nowego tomiku "Przejście".







